wtorek, 22 maja 2012

Zrób sobie krem!

I mnie ogarnął szał półproduktowy. Czytając Wasze notki i widząc jakie cuda tworzycie sama zapragnęłam stworzyć coś dla siebie. Guru w tej kwestii jest Siempre, mogłabym godzinami czytać jej bloga, przepisy, sposoby na pielęgnacje włosów i ciała. Uwielbiam!
Udałam się więc do sklepu Zrób sobie krem i troszkę mnie poniosło..


Oczywiście poszłam za radą Siempre i swoją przygodę z tworzeniem kosmetyków zaczęłam od określenia kierunku pielęgnacji i produktu jaki chciałabym stworzyć. Jak zaczęłam wkładać do koszyka to co mi się podobało to nie dość że kwota jaką musiałabym za to zapłacić była astronomiczna, to jeszcze nie wiedziałam kompletnie jak miałabym to połączyć ani co z tym zrobić. Wróciłam więc do punktu wyjścia. Najbardziej zależało mi na mgiełce do włosów, takiej nawilżająco ochronnej. Skorzystałam więc z przepisu Siempre i wrzuciłam do koszyczka potrzebne pół produkty, chciałam jednak żeby mgiełka chroniła moje włosy przed promieniowaniem UV, więc dorzuciłam potrzebne składniki.
Produkty wykorzystane do mgiełki, którą ostatecznie dość mocno zmodyfikowałam, mam nadzieje tylko, że nie wyłysieje..
  • D-pantenol 75%
  • żel hialuronowy
  • aloes zatężony 10x
  • olej makadamia
  • ekstrakt ze skórki granatu
  • konserwant DAH BA
  • hydrolat lawendowy
 Mgiełki zrobiło mi się dość sporo więc dodałam konserwant DAH BA żeby przypadkiem się nie popsuła. Nie wiem jakim cudem nie kupiłam kreatyny... Nie podaje dokładnego przepisu, ponieważ każda dziewczyna ma inne włosy i przepis który dla mnie będzie odpowiedni dla innej może okazać się obciążający. Jedyne co mnie bardzo zawiodło to zapach. Po otwarciu butelki z hydrolatem lawendowym znienawidziłam ten zapach..

Drugim kosmetykiem który zrobiłam jest serum przeciwtrądzikowe. Tutaj znowu szukałam różnych przepisów na sera i dobrałam składniki podobne ale takie które pasowały by mi działaniem. Wykorzystałam:
  • kwas hialuronowy
  • ekstrakt z owoców malin
  • olej tamanu
  • olej z pachnotki
  • kolagen i elastyna
  • niacynamid

Oba produkty nie wyglądają zbyt zachęcająco, a to za sprawą ekstraktów owocowych które mają w obu przypadkach ciemno brązowy kolor. Jestem w fazie testowania więc efektów na razie nie podam :)
Oh ile frajdy daje taka zabawa w chemika!

Następnym kosmetykiem na mojej liście do zrobienia będzie olejek z filtrami UV :)

4 komentarze:

  1. poniosło Cię to mało powiedziane :D

    OdpowiedzUsuń
  2. szaleństwo:) też muszę poczynić małe zakupki połproduktów

    OdpowiedzUsuń
  3. bym chyba oszalała jakbym dostała taką mega paczkę =D

    OdpowiedzUsuń